Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medykalizacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą medykalizacja. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 kwietnia 2016

Emancypacyjny potencjał psychoanalizy

Dyskusja wokół tematu najnowszej książki Pawła Dybla, oraz statusu psychoanalizy w Polsce, która miała miejsce 20 kwietnia, odnosiła się w dużym stopniu do społecznych konsekwencji przyjmowania "psychoanalitycznego" punktu widzenia. Chodzi tu m.in. o krytyczny wobec kultury potencjał psychoanalizy, na który zwracało uwagę wielu filozofów.

Czy psychoanaliza nadal - współcześnie - zachowuje ten emancypacyjny charakter? Wydaje się, że tak. Chodzi tu zarówno o sferę represji kulturowej, która nadal dotyka w niektórych społeczeństwach życia seksualnego, ale też chodzi tu o krytykę różnych nowych mód i trendów. Takimi trendami pseudomodernizacyjnymi są m.in. trend do medykalizacji psychoterapii i życia w ogóle, oraz wirtualizacja relacji społecznych, która ma też miejsce w psychoterapii, poprzez jej wulgaryzację w postaci terapii prowadzonych via internet.

Być może nadal warto być równie rewolucyjnym w myśleniu, jak byli pierwsi analitycy, również ci, którzy działali na początku XX wieku w Polsce.

Zapraszam na stronę Gabinetu Psychologicznego

gabinet.imago@gmail.com
tel. 888 867 115

M. Bornsztajn - jeden z pierwszych polskich analityków

poniedziałek, 27 lipca 2015

Psychiatryzacja życia

W poprzednim wpisie polecałem artykuł Macieja Pileckiego z publikacji Konteksty psychiatrii pod redakcją Bogdana de Barbaro. Tym razem chciałem polecić sam tekst profesora de Barbaro z tego samego zbioru pt. Medykalizacja i psychiatryzacja życia codziennego. Autor, sam przecież psychiatra, bardzo odważnie i otwarcie mówi o nadużyciach współczesnej psychiatrii i farmakologii. Nie chodzi już jednak o takie nadużycia, jakie miały miejsce jeszcze sto lat temu w Europie, ale o nadużycia płynące z postępującej medykalizacji i psychiatryzacji życia codziennego; inaczej mówiąc psychopatologizacji tego życia i doświadczeń ludzkich. De Barbaro skupia się głównie na zmianach w obszarze diagnozowania psychiatrycznego i lecznictwa psychofarmakologicznego, które okazuje się być powiązane z diagnostyką i mocno wpływa na tworzenie kryteriów chorób, a nawet samych definicji chorób. Aby dać próbkę tego, o co tu chodzi, zacytuję zestawienie jakiego dokonuje autor (str. 240):

Język życia codziennego:                            Język medyczny (psychiatryczny):
dziecko leniwe                                               dziecko chorujące na dyskalkulię, dysgrafię
dziecko niegrzeczne                                       dziecko chorujące na ADHD
dorosły nieśmiały                                            dorosły chorujący na lęk społeczny
dorosły roztargniony i aktywny                       dorosły cierpiący na ADHD dorosłych
dorosły smutny                                               dorosły cierpiący na depresję
dziecko alkoholika                                         osoba cierpiąca na DDA

To zestawienie samo w sobie powinno uświadomić, jak wielką krzywdę można spowodować diagnozą psychiatryczną poprzez patologizację normalności, szczególnie wówczas, jeśli ta diagnoza stawiana jest głównie po to, aby zakupić odpowiedni lek, albo - co gorsza - specjalną psychoterapię adresowaną do takiego konkretnego problemu. Znowu tutaj mamy do czynienia z grą sił ekonomicznych i przewagą logiki zysku, nad logiką leczenia.

Warto wspomnieć tu o innej pozycji książkowej (którą też cytuje de Barbaro) omawiającej problem nierzetelnych badań naukowych i oszukiwania pacjentów przez przemysł medyczno - farmaceutyczny. Chodzi tu o książkę Bena Goldacre Złe leki. Jak firmy farmaceutyczne wprowadzają w błąd lekarzy i krzywdzą pacjentów.

Zapraszam do odwiedzin strony gabinetu psychoterapii:

gabinet.imago@gmail.com

Hieronim Bosch, Leczenie głupoty